Rozmowa pierwsza

with Brak komentarzy

Rozmowa z wątpliwościami na temat wyjazdu letniego z NVC.

 

W tym miejscu są rozmowy o NVC.


Rozmowa: Chciałabym jechać na wyjazd letni ale nie wiem jak tą potrzebę wytłumaczyć mężowi i boję się, że będzie ten wyjazd wymagał ode mnie za dużo pracy.


Sceptyk wyjazdu letniego: Myślę o takim wyjeździe wraz z dziećmi, (już na jednym takim byłam), ale nie wiem co odpowiedzieć mojemu mężowi, czym różni się taki wyjazd od innych?

Joanna Nowicka: Wyjazd ten różni się od wyjazdu zorganizowanego samodzielnie albo z grupą znajomych tym, że poznajesz nowych ludzi to, po pierwsze. Po drugie, masz czas zorganizowany. Po trzecie, oprócz wypoczynku i spędzenia czasu z rodziną i nowymi ludźmi, (ze znajomymi też można jechać) masz zajęcia rozwojowe. Zaspokajasz potrzebę rozwoju, nauki, doświadczania, wspólnoty…

S: Tak to są dla mnie takie hasła, których nie umiem wypełnić treścią.

Joanna Nowicka: Ten wyjazd jest prowadzony, dzięki temu w krótkim okresie czasu zmniejsza się dystans między ludźmi. I można się łatwiej otworzyć na siebie nawzajem, a nawet stać się mini społecznością na ten czas wyjazdu. Tworzą się dzięki temu takie warunki, które trudno jest stworzyć gdzie indziej. Dzięki wzajemnemu zaufaniu, które tworzy też osoba prowadząca, ale i świadomości uczestników, że wraz z przyjazdem zgadzają się być zaangażowanym w sprawy innych, i skupieni na swoich sprawach, które nam na co dzień dokuczają.

S: To mi się wydaje bardzo trudne.

Joanna Nowicka: Oczywiście, to zależy od Ciebie od tego na ile Ty sobie założysz, że będziesz głęboko wchodzić w swoją pracę wewnętrzną. Bo jeśli sobie założysz, że dziś nie chcesz się kontaktować ze swoją świadomością to nie będziesz tego robić i nikt nie będzie Cię przekonywał, że trzeba, że powinnaś, że należy.

S: Ale ja jeśli się nastawiam na taki wyjazd to po to by coś zmienić, by wyciągnąć jak najwięcej dla siebie z takiego spotkania z innymi.

Joanna Nowicka: To jest podejście bardzo indywidualne. Jest pewnie kilka archetypów takiego uczestnika – jest taki uczestnik, który chce wyciągnąć jak najwięcej z takiego wyjazdu ale to jest tylko jedno z podejść do takiego wyjazdu. A możesz pojechać z takim pomysłem aby zobaczyć jak to jest na takim wyjeździe, żeby sprawdzić siebie na ile chcesz, jesteś w stanie dokonać zmian, na ile jesteś w stanie wziąć dla siebie tego co się będzie tam działo, o czym będziemy rozmawiać i z czym spotykać. A niekoniecznie z założeniem, że coś muszę. Bo to znowu wchodzimy w paradygmat przemocy wobec siebie. Po to są między innymi takie wyjazdy, że dopiero będąc na nim możesz poczuć czy to jest dla Ciebie i wziąć odpowiedzialność na ile z tego skorzystasz. I po to są te wyjazdy, żeby sobie „odmusieć” i inaczej w głowie sobie poukładać.